poniedziałek, 4 listopada 2013

Refleksyjnie

W weekendowej, zaduszkowej GW wywiad z Malin Savstam. Malin jest szwedzką pisarką i nauczycielką jogi, i choć o jodze jest wiele, osią wywiadu jest tragedia tsunami, w której zginęła dwójka dzieci i mąż Malin. Poruszył mnie fragment o akceptacji, akceptacji "nie w znaczeniu uznania, że wszystko jest świetnie, tylko o widzenie rzeczywistości takiej, jaka jest. (...) Akceptacja jest początkiem wszelkiej zmiany. Jeśli nie widzisz rzeczywistości,to bez względu na na to, jak bardzo jest ona bolesna, nie jesteś w stanie pójść dalej. Nie możesz się zmienić wewnętrznie."
I dalej: "ty też wszystko stracisz. zostanie nam odebrane wszystko, co mamy: wszystkie ubrania, pieniądze, przyjaciele i miłość, mieszkanie, praca, rodzice, rodzeństwo, dzieci, zdrowie, no i oczywiście życie. Jeśli za każdym razie, tracąc coś będę próbowała to zatrzymać, nie spowoduję, że utrata mnie ominie, będzie mnie tylko jeszcze bardziej bolała. Dlatego muszę otworzyć dłoń i przyglądać się z miłością i sympatią wszystkiemu, co na niej ląduje, cieszyć się tym, i mieć świadomość, że zniknie (...) Chodzi o to, by odtworzyć ten rodzaj stosunku do rzeczywistości, poczucie, że nie potrzebuję nic więcej, że wszystko, czego chcę, jest tutaj".

Wszystko, czego chcę, jest tutaj.
Wszystko, czego chcesz, jest tutaj.
Zrozummy to, nim przyjdzie nasze tsunami.

poniedziałek, 28 października 2013

listopad

„Nie ma nic przyjemniejszego i nic prostszego, jak czuć się wygodnie. (...) Na razie nie musiała nic robić, mogła pogrążyć się w otaczające ją ciepło, cały świat był jedna wielką, miękką kołdrą okrywającą Mimblę, wszystko inne pozostawało na zewnątrz. Mimbli nigdy nic się nie śniło, spała wtedy, kiedy miała ochotę, i budziła się wtedy, kiedy było warto.”
(Tove Jansson, Dolina Muminków w listopadzie)


Czy pamiętasz, kiedy ostatnio się tak czułaś? Kiedy pozwoliłaś otulić się  miękką kołdrą, zasnąć  i obudzić się tak po prostu? Sprawy do załatwienia, mało wielkich, wiele małych, a za oknem zaraz będzie listopad. Czuć się wygodnie, pewnie planujesz to na święta. Znowu się zadziwisz, że kończą się nim zmyjesz naczynia po wigilii. To, co zewnętrzne wchłaniasz w siebie jak czekoladki, na łapu-capu, te prawdziwe i te czekoladopodobne. To, co wewnętrzne zapada się coraz głębiej, czasami da o sobie znać bólem głowy. Migrena. Bólem karku. Przewiało mnie. Bólem ujarzmianym, niezaopiekowanym, leczonym objawowo. Nie ma nic przyjemniejszego i nic prostszego, jak czuć się wygodnie, lekko czytać, trudno zrobić.
Pogrążam się w otaczające ciepło. Mój pomysł na listopad.

sobota, 12 października 2013

happy-to-be-me

Dzisiaj w temacie mama-coachingu (lub coachingu rodzicielskiego), opowieść z ulicy Sezamkowej. Przyznajcie się, ile razy marzyła Wam się magiczna różdżka i abrakadabra, aby zmienić się w kogoś trochę innego? Mnie się marzyła, czasami nadal się marzy. Szast-prast, ulepszona ja, pasująca do czyichś oczekiwań. A przecież już dzieci (i wielkie żółte ptaki) wiedzą, że najfajniejszy jest klub  happy-to-be-me.

środa, 18 września 2013

O innowacji, motywacji i Bogu


Innowacje są modne, ale czy zawsze potrzebne? "Nie próbuj wymyślać nowych rzeczy, jeśli możesz wykorzystać już istniejące" pisze Tamara Lowe w książce "Zmotywuj się!" (Rebis, Poznań 2013). Ma to sens. Zaoszczędzisz czas, energię oraz inne cenne zasoby. Nie staniesz na najwyższym podium? A może jednak.
"Mówią, że kto pierwszy ten lepszy, ale to druga mysz, która podbiegnie do pułapki, zje ser".
 Więc, mądra myszko, wzoruj się na istniejących wspaniałych rozwiązaniach - ludziach sukcesu, zyskownych przedsięwzięciach, prosperujących firmach. Jeśli zrobisz dokładnie to, co oni - masz szansę uzyskać podobne wyniki. A jeśli zrobisz to lepiej (szybciej, efektywniej, taniej, etc.), masz szansę na lepsze rezultaty.
Zmotywowani? Do mnie to trafia.

Tamara Lowe, oprócz bycia guru motywacji, jest również głęboko wierzącą osobą. To do mnie mniej trafia, chociaż słuchając poniższego, najszybszego kazania wszechczasów, jestem pod wrażeniem. Sami posłuchajcie:
                                                             

sobota, 24 sierpnia 2013

Dowód

Po czym poznajecie, że sesja była "udana"? W starych notatkach znalazłam kilka interesujących wskaźników, oto one:
  • cisza po pytaniu (no chyba, że zaraz później nie pada: ekhm.. nie rozumiem?)
  • informacja zwrotna od klienta/tki (marzenie!)
  • klient/ka zmienia strategię lub sposób myślenia o problemie 
  • wyższy lub równy poziom energii po sesji (u obu osób) 
A jakie są wasze pomysły lub doświadczenia? 

obrazek pochodzi z: let-me-say.com

środa, 7 sierpnia 2013

Rodzinnie i na luzie

Zastanawialiście się kiedyś, na jakich zasadach działa wasza rodzina? Jakie założenia leżą u podstaw waszych rozmów, dyskusji, może też kłótni? Ile przestrzeni dajecie na kreatywność lub ile czasu oszczędzacie przyjmując "pewniki"? 
Albo inaczej: czy zdarzyło wam się porównując mapę z rzeczywistością stwierdzić, że "te drzewa musiały wyrosnąć niedawno"?
***

Zapraszam na COACHING RODZINNY NA LUZIE, w ramach Weekendu odpoczywania w Otwartym Jazdowie. Poprzez użycie gier coachingowych, w luźniej atmosferze wspólnie przyjrzymy się jak rozwiązujecie stojące przed Wami zadania i sprawdzimy, co z tego wynika. 


Spotykamy się w ogrodzie przy domku nr 10/8
Czas trwania: 1h, sobota i niedziela w godzinach 14:00 – 16:00.
Prowadzący: Kamila i Karolina, Fundacja G10 (Miasto Mamy)

Gra przeznaczona jest dla osób dorosłych i młodzieży.