Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wedding coaching. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wedding coaching. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 lutego 2014

Złodzieje relacji

Dlaczego małżeństwa spotykają się parami? Potoczny pogląd mówi o obawie, że singiel/ka czyha aby skraść zaobrączkowaną część pary, rozbić związek, wejść w cudze buty. Taka obawa wynika ze (stereotypowego) przekonania, że to małżeństwo jest sukcesem, bycie singlem - choćby czasową - porażką. A rzeczywistość robi nam wbrew. Często to single są osobami, które cieszą się satysfakcjonującym życiem towarzyskim, mają czas na swoje pasje i są otoczeni przyjaciółmi. Może to małżonkowie są złodziejaszkami, a przedmiotem kradzieży - styl życia singla?
Pyta o to Bella DePaulo w artykule dostępnym TUTAJ
Pytam i ja. Czy małżeństwo to za mało? Czy prawdziwe wsparcie wymaga szerszego grona przyjaciół? Jak być w związku i pozostać sobą? Czy singiel / mąż / żona to tylko stan cywilny czy może stan ducha?

piątek, 10 stycznia 2014

10 nawyków szczęśliwych par

Wierzycie czy nie, może warto spróbować? Albo zrobić check-listę i popracować nad zbudowaniem nawyków? Sami spójrzcie, sami zdecydujcie.

Szczęśliwe pary:
1. Kładą się o tej samej porze.
2. Dbają o wspólne zainteresowania.
3. Chodzą trzymając się za ręce lub blisko siebie.
4. Zaufanie i wybaczanie jest ich "trybem domyślnym".
5. Skupiają się w większym stopniu na tym, co partner/ka robi dobrze, niż na tym, co robi źle.
6. Przytulają się zaraz po powrocie z pracy.
7. Mówią "kocham cię" i "miłego dnia" codziennie rano.
8. Mówią sobie "dobranoc" każdego wieczoru, niezależnie od samopoczucia.
9. Sprawdzają "prognozę pogody" wciągu dnia (czyli wzajemny nastrój i wydarzenia dnia).
10. Są dumni z siebie wzajemnie i lubią być widywani razem.

Za: http://www.psychologytoday.com/blog/just-listen/200911/10-habits-happy-couples?tr=MostViewed

poniedziałek, 18 lutego 2013

Postwalentynkowo

Już po Walentynkach. Serca zniknęły ze sklepowych witryn i fejsbukowych tablic. Róże zwiędły, czekoladki zostały zjedzone. Wyznania miłosne na ten rok - odhaczone? Czy dziś też tańczycie, czy podstawiacie sobie nogę?
***
Udany związek. Co to takiego? Czy istnieje recepta, przepis na szczęśliwą relację? Nie wiem. Wiem jednak jakie warunki są konieczne (może również wystarczające?). I wykonalne.

Związek pomiędzy partnerami jest udany, gdy każda z osób:
  • Stoi pewnie na własnych nogach i jest niezależną jednostką.
  • Jest w stanie być emocjonalnie szczera, to znaczy zawsze otwarcie mówić tak lub nie.
  • Potrafi poprosić o to, czego pragnie.
  • Bierze odpowiedzialność za swoje czyny.
  • Dotrzymuje obietnic.
  • Zachowuje się uprzejmie, rozważnie i prawdziwie, a przebywanie z nią sprawia innym radość.
  • Daje sobie pełne prawo do wypowiadania swojego zdania na dowolny temat.
  • Wspiera marzenia partnera w każdy możliwy sposób. Relacja między nimi opiera się bowiem na współpracy, a nie na współzawodnictwie. 
Udane związki są możliwe. 
Virgnia Satir. "Rodzina. Tu powstaje człowiek".

piątek, 24 sierpnia 2012

a ty całuj mnie!

Okazywanie sobie czułości i pocałunki zapewniają nam pozytywne emocje i dobre samopoczucie. Ale czy wiedzieliście, że również chronią nasze serca - zupełnie dosłownie! - obniżając cholesterol? Do takich wniosków doszedł prof. Kory Floyd z uniwersytetu w Arizonie. Wraz z zespołem przeprowadzili niesamowity (i bardzo przyjemny) eksperyment. 52 pary w różnym wieku i formule związku miały za zadanie... całować się, przy czym grupa kontrolna całowała się tak, jak zazwyczaj. Grupa eksperymentalna dostała specjalne instrukcje: pocałunki miały być częstsze i dłuższe, co było przez naukowców monitorowane (m.in. mailowymi przypominajkami). Eksperyment trwał ponad 6 tygodni i potwierdził, że pary intensywniej całujące się mniej się kłóciły, były mniej zestresowane, bardziej zadowolone ze związku i... miały niższy cholesterol!
Zatem - w sezonie grillów i lodów - całujmy się. Do dzieła!

Pełen artykuł znajdziecie na Psychology Today

wtorek, 26 czerwca 2012

can't buy me love...?

Czy miłość można kupić? Po przeczytaniu tego pytania zapewne pojawiają się Wam przed oczami krążące po internecie prezentacje: możesz kupić sex - lecz nie miłość, zegarek - lecz nie czas... Z drugiej strony - któż z Was nie zerknął kiedyś na portal łączący pary lub nie zna znajomych-znajomych, którzy poznali się przez internet? Czy miłość to ekonomia? Jeśli myślimy o cechach, których poszukujemy (lub oczekujemy) u "drugiej połowy", nawet jeśli nie jest to status finansowy lub atrakcyjny wygląd a czułość i poczucie humoru, to czy nie blisko nam do określania atrybutów produktu lub usługi? Z drugiej strony metafizyczna koncepcja "drugiej połowy", duchowego porozumienia i magicznej wspólnoty zbliża nas do sacrum. Zatem - czy miłość to religia?
***
Polecam interesujący artykuł Can Money Buy Me Love? na portalu psychology today. Wnioski?  Pieniądze - no cóż - są w miłości przydatne, chociaż o wymianie handlowej możemy mówić tylko w odniesieniu do seksu (nie oczekujcie jednak karty gwarancyjnej). Dla zakochanych oczywiście finanse nie mają znaczenia, jednak brak środków na podstawowe potrzeby zwykle stanowi zagrożenie dla relacji. Miłość ma dwie strony religijny awers i ekonomiczny rewers. Może miała trochę racji aktorka Zsa Zsa Gabor mówiąc: "Rozwód wyłącznie z powodu braku miłości jest równie niemądry jak małżeństwo wyłącznie z miłości"?

poniedziałek, 11 czerwca 2012

W jak wojna czy W jak wizja?

Znalazłam dziś notatkę, którą napisałam na jesieni ubiegłego roku, zainspirowana artykułem opublikowanym w Wysokich Obcasach (29 października 2011, Wojna domowa, autorstwa Karoliny Domagalskiej). Był to wywiad z Nim i z Nią, o ich małżeństwie. Małżeństwie przez małe „m” – czyli o tzw. codzienności pary, która doczekała się dwójki dzieci. Ponieważ za kilkanaście dni urodzi się nasze dziecko (sic!), które w chwili pisania przeze mnie notatki było jedynie dwiema kreskami na teście ciążowym, postanowiłam sama siebie objąć coachingowym eksperymentem. Zatem: zacytuję całą notatkę, bez wprowadzania zmian i dokładnie 29 października 2012 napiszę, czy zaproponowane podejście miało sens. Ha! Coachu, "skołczuj" siebie sam!

 

Notatka wedding-coachingowa z dnia 29/10/2011
W jak wojna czy W jak wizja?
„Ona: Wiem, że powinnam to olać, że on jest niezadowolony i naburmuszony. Ale czasami jak myślę o tym, że w ogóle mam go o coś poprosić, to mi się odechciewa.
On: Ja tak funkcjonuję, że jak nie ma przymusu, to nie robię rzeczy, których nie lubię albo nie mam nawyku robić.”
Codzienności po urodzeniu dzieci?  Dla większości z Was brzmi zagadkowo i … bardzo odlegle, nawet jeśli dziecko jest w Waszych poślubnych planach. Oczywiście teraz skupieni jesteście na organizacji Waszego dnia, dla którego wyjątkowości „codzienność” jest oksymoronem.
Codzienność po urodzeniu dzieci… Zaryzykuję stwierdzenie, że nikt, kto nie ma dzieci nie wie, jak bardzo zmieniają codzienność, wprowadzając do niej nieznane wcześniej turbulencje. Pomyśl, jak funkcjonujesz niewyspany, z kilkoma dodatkowymi zadaniami wpisanymi do - już pełnego – kalendarza (od gotowania zupy, przez kilkukrotne karmienie niechętnego malucha, po umówienie wizyty u lekarza). Zastanów się, jaka jesteś, gdy od dwóch dni nie znalazłaś czasu na zrobienie makijażu, zamiast kina masz spotkanie z pralką, a zamiast nowych perfum – wydatki na pampersy.
Nie doświadczycie tego „na sucho”. Może być Wam również trudno rozmawiać o tak dalekich i nieznanych sprawach. Proponuję Wam skorzystanie z coachingowego sposobu na „pooglądanie” przyszłości.
Ćwiczenie najpierw wykonujecie samodzielnie. Narysuj (w myślach, lub na papierze) swoją wizję małżeństwa 2 + 1 (zamiast jedynki może pojawić się oczywiście inna liczba, ale na początek zacznijcie skromniej). Jeśli nie masz zaufania do swoich zdolności artystycznych, albo gdy słowami trudno oddać obrazy z marzeń, możesz skorzystać z czasopism. Powycinaj kolorowe obrazki i zrób kolaż.
Gdy będziecie mieć swoje własne obrazki, usiądźcie razem na kanapie i pokażcie je sobie. Nie oceniajcie ich. Porozmawiajcie raczej o tym, co widzicie i co to dla was znaczy. Może się tak zdarzyć, że nie zrozumiecie wzajemnych intencji i oczekiwań. Nie szkodzi. Teraz właśnie macie czas na ich doprecyzowanie.
Popatrzcie ile „codziennych” czynności znalazło się w Waszych kolażach. Poobserwujcie, jakie emocje budzą w was oba kolaże.
Możecie teraz zrobić wspólny kolaż, w taki sposób, aby każde z Was było zadowolone z jego zawartości.  To ćwiczenie może pomóc Wam w poznaniu swoich wartości, przekonań i oczekiwań. Być może będzie pierwszym krokiem, aby – nawiązując do cytowanego artykułu:
    Ona wiedziała, że na niego działa kij i marchewka.
    On rozumiał, że Ona nie chce być „treserką” z kijem w jednej ręce i z marchewką w drugiej.
***
Kolaż stoi na półce nad łóżkiem.

wtorek, 3 kwietnia 2012

wspólna szuflada

Droga Kamilo,
Im bliżej ślubu, tym trudniej nam się dogadać. Mój narzeczony, Marek, podchodzi do ślubu „jak gdyby nigdy nic”. Zostały tylko trzy miesiące, ostatni dzwonek na wybór sali i menu…wyobraź sobie, że właśnie przeglądam chyba setny katalog w internecie, a Markowi w głowie tylko rozrywki. Mówię mu, że nie chcę iść do kina (przecież widzi, że jestem zajęta NASZYM ślubem!), i od razu dąsy i sprzeczki. Właściwie większość czasu się kłócimy. Sprzeczki dotyczą też naprawdę drobnych spraw, kiedyś się z nich śmialiśmy. A teraz… Jest mi strasznie smutno, ale też strasznie mnie to wkurza. Powiedziałabym mu o tym, ale jak widzę jak siedzi nadąsany i ogląda te swoje głupie seriale kryminalne, to po prostu mi się odechciewa. Co powinnam zrobić? Jak to zmienić?
Pozdrawiam,
Marianna

Witaj,
Piszę do Ciebie, ponieważ pewnie znasz się na kobietach J. Chodzi o moją narzeczoną, Mariannę. Uh, nie wiem od czego zacząć. Ciągle ma do mnie pretensje. Właściwie to już nie wiem, jak mam się zachowywać, żeby  się nie złościła. Przygotowania do ślubu strasznie ją angażują, wszystko musi być modne i takie jak w katalogach. Ok, ale my nie jesteśmy jak z katalogu. Ostatnio to chyba raczej jak z serialu, takie go o nieporozumieniach i kłótniach. Chciałbym żeby trochę wyluzowała, proponuję jej kino lub wspólny film na dvd, ale ona od razu się wścieka. Jak się nie odzywam, to też jest źle. Chciałbym krzyknąć: oddajcie mi moją Mariannę! Tę, która nie przejmowała się głupotami i która lubiła spędzać zemną czas. Jak ją odzyskać?
Pozdr,
Marek

Marianno i Marku, zanim odpowiem na Wasze maile, chcę zaproponować Wam wspólną zabawę. Z pewnością macie w domu szufladę, do której wrzuca się różne szpargały. Ważne, aby w szufladzie było sporo rzeczy. Najpierw Ty, Marianno, nastaw zegarek na 15 sekund i – gdy będziesz gotowa – przejrzyj dokładnie zawartość szuflady. Zamknij szufladę i zapisz to, co zapamiętałaś. Następnie otwórz szufladę i zapisz rzeczy, które pominęłaś. Marku, nie podglądaj!

Teraz Twoja kolej, Marku. Zrób wszystko, tak jak zrobiła Marianna.

Porównajcie swoje listy. Prawdopodobnie zapamiętaliście i pominęliście inne rzeczy. Być może każde z Was użyło innego systemu to zapamiętania przedmiotów. Omówcie wnioski z zabawy z szufladą.
Wasze sposoby postrzegania świata – i Waszego związku! – można nazwać Waszymi „mapami”. Według nich oceniacie rzeczywistość – prawdziwy „teren”. Brak uśmiechu Marka możesz, Marianno,  zaznaczyć na swojej mapie jako dąsy. Dla Marka to tylko zamyślenie.
Katalogi dla Ciebie, Marku, to niepotrzebne przedmioty oddzielające Ciebie od Marianny, osłabiające Wasz związek. Dla Ciebie Marianno, to ważne wskazówki do zorganizowania przepięknego wesela – i wyraz troski o Wasz związek.
Mapa to nie teren. Pamiętacie mówienie STOP? Aby odpowiedzieć sobie na pytanie: „Jakie są FAKTY?” spójrzcie na sytuację (teren) okiem geodety.  Opiszcie, co widzicie, bez oceniania. Czy nastąpiła zmiana, o którą prosiliście? Wspaniale! Sami jesteście jej autorami.
***
Ćwiczenie „szuflada” pochodzi z książki „ Coaching i mentoring w praktyce” autorstwa Macieja Bennewicza (Warszawa 2011). 

środa, 28 marca 2012

coaching dla narzeczonych

A oto nowy projekt! Coaching dla osób, które zamierzają się pobrać i...nagle odkrywają, że zamiast w krainie szczęśliwości,  znalazły się w całkiem odmiennym miejscu. Pod presją. Wątpiący. Zniecierpliwione. Rozczarowani.
Wedding coaching jest dla Tych, którzy (które) potrzebują nowej mapy i azymutu na udany związek. Czerpanie radości z czasu przedślubnych przygotowań jest w zasięgu ręki.Więcej informacji dostępnych jest na stronie: www.weddingcoaching.com.pl